II tydzień adwentu, środa: Łagodność

Mt 11,28-30
Jezus przemówił tymi słowami:
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.
Naśladowaniem Jezusa jest praktykowanie cnoty zalecanej przez św. Wincentego a Paulo, jaką jest łagodność, którą rozumiał jako uprzejmość, unikanie konfliktów i nieatakowanie siebie nawzajem. Sam Jezus był łagodny i pokorny sercem i dlatego Jego misja była tak skuteczna – tak wielu ludzi poszło za Nim. I Jego łagodność doświadczana jest po dziś dzień – nigdy nie przymusza, zawsze zostawia człowiekowi możliwość wyboru, czy chce iść za Nim, czy nie.

II tydzień adwentu, wtorek: Indywidualne pojednanie

Mt 18,12-14

Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam : cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały.
Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nie tylko fakt, jak bardzo ważny jest każdy człowiek dla Jezusa – poszukuje on każdego człowieka i prowadzi do siebie i do wspólnoty wierzących. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje również, że pojednanie jest osobistą decyzją człowieka – aby powrócić do wspólnoty z Bogiem i wierzącymi, grzesznik musi uznać winę, za nią żałować i ją wyznać. I jedyną zwyczajną drogą do tego celu jest indywidualna spowiedź.
Prośmy o dar dobrej spowiedzi, by wyprostować przed Panem drogi prowadzące do naszego serca.

II tydzień adwentu, poniedziałek: Pomóc innym w pokucie

Łk 5,17-26

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać.
Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę, rzekł: „Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”.
Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: „Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?”
Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: „Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy powiedzieć: «Wstań i chodź? » Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” — rzekł do sparaliżowanego: „Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga.
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: „Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj”.

Niejednokrotnie doświadczamy, że jako skutek modlitwy otrzymujemy coś innego, niż to, o co prosiliśmy. Tak stało się i w dzisiejszej Ewangelii: ludzie, którzy przynieśli paralityka spodziewali się, że odzyska on zdrowie, a Jezus przywrócił mu także zdrowie duszy uwalniając go od grzechów.

Podziwiać można też determinację ludzi, którzy przynieśli paralityka – gdy zwyczajnym sposobem było to niemożliwe, przez dach spuścili go przed Jezusa. Czas adwentu jest szczególną okazją do podejmowania uczynków miłosierdzia, szczególnie myślimy wówczas o biednych, samotnych. Ale obok uczynków miłosierdzia względem ciała są uczynki miłosierdzia względem duszy. I niekiedy te drugie są trudniejsze do zrealizowania. Czas adwentu niech będzie czasem, kiedy w modlitwie zanosimy przed Jezusa naszych braci – zwłaszcza tych, którzy potrzebują pokuty i nawrócenia, by w tym czasie, który jest czasem oczekiwania, ale i pokuty, pojednali się z Bogiem.

II niedziela adwentu (rok A): Jan Chrzciciel – nauczyciel owocnego przeżycia adwentu

Mt 3,1–12

W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”. Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi:

„Głos wołającego na pustyni: 
Przygotujcie drogę Panu, 
prostujcie ścieżki dla Niego”.
Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny.
Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordanie, wyznając przy tym swe grzechy.
A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: „Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: »Abrahama mamy za ojca«, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.
Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”.
W drugą niedzielę adwentu Kościół stawia przed nami osobę św. Jana Chrzciciela. Jest on jednym z proroków, ale prorokiem wyjątkowym – ujrzał Jezusa i wskazał na Niego, jako na Mesjasza. Pełniąc swe posłannictwo wzywał do nawrócenia: „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo Boże”. To pozwala nam zauważyć również, jak bardzo jednolity jest Boży plan – prorocy, wśród nich Jan Chrzciciel wzywali do nawrócenia i od tego wezwania zaczął swe nauczanie Jezus.
Jan Chrzciciel jest też przykładem świadomości powierzonej mu misji. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest głosem wołającego na pustyni, by przygotować drogi dla Pana. I nawet kiedy cieszył się pewną popularnością – ludzie z wielu stron garnęli się do niego, by przyjąć chrzest, wiedział, że po nim przyjdzie Ktoś większy – którem nie jest godzien nawet nosić sandałów. Żył więc i działał zgodnie z tym, co mówił Jezus, że kiedy uczniowie Jego zrealizują powierzoną misję, winni wyznać, że są jedynie bezużytecznymi sługami.
Wpatrując się w przykład św. Jana Chrzciciela, możemy porównywać z nim swoje życie i pytać się, na ile upodabniamy się do niego w przeżywaniu czasu adwentu.
Jan Chrzciciel mówi, że adwent to czas pokuty. Bardzo często podkreślamy, że czas adwentu to czas radosnego oczekiwania i że w tym czasie doświadczamy, że zbawienie jest bliżej nas, niż kiedy zaczęliśmy wierzyć. A właśnie nawrócenie i pokuta są drogą do prawdziwej radości. Wiara bowiem nie ogranicza się jedynie do poszukiwania tego, co dla nas wygodne i przyjemne.
Czas adwentu, to czas przeżywania bardzo wewnętrznego – Jan Chrzciciel krytykował faryzuszów i saduceuszów, że próbują ocalić swe życie poprzez zewnętrzne gesty.
Cóż możemy uczynić, by czas adwnetu przeżywać podobnie, jak św. Jan Chrzciciel?
  1. Bardziej słuchajmy Słwoa Bożego – np. Ewangelii czytanej w czasie rorat.
  2. Więcej się módłmy – udajmy się na pustynię za przykładem Jana Chrzciciela.
  3. Uznajmy w sercu potrzebę nawrócenia i przygotujmy się do sakramentu pokuty.
  4. Przeżywajmy nasze powołanie, spełniajmy codzienne obowiązki, bowiem dni, kiedy przyjdzie Jezus nie będą się różnić od zwyczajnych dni.

I tydzień adwentu, sobota: Jezus uzdalnia, aby Go naśladować

Mt 9,35-10,1.5.6-8

Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.
A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.
Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszelkie choroby i wszelkie słabości.
Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: „Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.

Kiedy mówimy o naśladowaniu Jezusa, zwykle przychodzi na myśl trud, wyrzeczenia, asceza, by podołać stawianym przez Niego wymaganiom. Często zapominamy, że nie wyamaga On od nas czegoś, co przerastałoby ludzkie siły, lecz udziela wszelkich darów koniecznych do tego, by naśladować Go. Tak było w przypadku Apostołów, których rozesłał, aby głosili Królestwo Boże – dzięki temu, że Jezus podzielił się z nimi swoją władzą, mogli dokonać tego, czego dokonywał Nauczyciel z Nazaretu. I tak jest po dziś dzień – Kościół otrzymał od Zbawiciela władzę odpuszczania grzechów i uzdrawiania ludzkich dusz.

I tydzień adwentu, piątek: Wiara i widzenie

Mt 9,27-31

Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida”.
Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: „Wierzycie, że mogę to uczynić”?
Oni odpowiedzieli Mu: „Tak, Panie”.
Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: „Według wiary waszej niech się wam stanie”.
I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: „Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie”. Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Wzrok jest zmysłem, dzięki któremu chyba najlepiej jesteśmy w stanie poznać rzeczywistość. Gdy bowiem czegoś dotykamy, bądź o czymś słyszymy, musimy sobie te rzeczy wyobrażać. Dzięki wzrokowi widzimy je takimi, jakie są. I podobnie jest w życiu wewnętrznym: wiara, która rodzi się ze słuchania, poprzedza widzenie. Wiara zakłada obietnice, widzenie zaś to ich spełnienie. Jak lud starotestamentalny oczekiwał z wiarą Mesjasza, tak i my oczekujemy Go, bo przyjdzie powtórnie. Do czasu Jego przyjścia konieczna jest wiara, która jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy. Dzięki wierze widzimy niejasno, jakby w zwierciadle, bo ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg dla nas w życiu przyszłym.

Niech wiara codziennie na nowo wyznawana prowadzi nas do oglądania Boga twarzą w twarz, do widzenia tego, co Bóg przyobiecał wierzącym w Niego.

I tydzień adwentu, czwartek: Jezus – Pan

Mt 7,21.24-27

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.

Słowo Pan w Nowym Testamencie odnosi się do Jezusa, jako Króla i Pana wszechświata. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje, że nie wystarczy słowem uznać Jego panowanie i władzę, lecz pociąga to życiowe konsekwencje – człowiek w swoich decyzjach, czynach stara się pełnić wolę Bożą budując na fundamencie, który został położony, a innego położyć nie można – na Chrystusie, na Jego nauce. I to jest prawdziwa mądrość.

30 listopada, święto św. Andrzeja Apostoła: Przemyślana decyzja

Mt 4,18-22

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.
I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”.
Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał.
A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

Decyzja św. Andrzeja i św. Piotra, by pójść za Jezusem wydaje się bardzo szybka. Na wezwanie Jezusa, poszli za Nim. Ale św. Jan wspomina najpierw, że Andrzej spotkał się z Jezusem, kiedy Jan Chrzciciel wskazywał nad Jordanem na przybyłego Mesjasza. Był u Jezusa w domu. Potem przyprowadził do Niego Piotra – swego brata. Wydarzenie znad Jeziora Galilejskiego jest zatem ukoronowaniem procesu rozpoznawania powołania, rozpoznawania misji. Jest to decyzja odpowiedzialna i przemyślana, by poświęcić się całkowicie Jezusowi i Jego Królestwu.

Co mogę uczynić, by w czasie adwentu bardziej radykalnie pójść za Jezusem?

I tydzień adwentu, wtorek: Spełnienie obietnic

Łk 10,21-24

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli”.
Przyjście Jezusa to spełnienie obietnic starotestamentalnych. Ludzie wówczas oczekiwali Jezusa. I my oczekujemy Go, ale to oczekiwanie niech będzie bezinteresowne – nie ze względu na znaki, których dokonuje, ale ze względu na Niego samego, ze względu na samo spotkanie z Synem Bożym.

I tydzień adwentu, poniedziałek: Jezus przychodzi do niegodnych

Mt 8,5-11

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: „Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”.
Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdrowię go”.
Lecz setnik odpowiedział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: «Idź», a idzie; drugiemu: «Chodź tu», a przychodzi; a słudze: «Zrób to», a robi”.
Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim”.

Przed Komunią św. zawsze powtarzamy słowa tak podobne do słów setnika, że nie jesteśmy godni przyjąć Jezusa do naszych serc. Nie jesteśmy godni, nie jest żadną naszą zasługą, że On przychodzi do nas. A jednak przychodzi. Za ten wielki dar wyrażajmy wdzięczność.